czwartek, 23 stycznia 2014

Bohater siedemnastego planu: Vernon Wells

     Na każdym blogu jest tak, że trzeba zacząć. Ale jak to zrobić? Kto ma być pierwszy? Weźmy tego z brzegu czyli z góry. Gość ze zdjęcia z bronią w ręku i wąsem pod nosem to australijski aktor Vernon Wells, znany głównie z roli Bennetta w wyśmienitym filmie Commando z 1985 roku. Już sam zarys fabuły mówi nam, że obraz jest nie byle jaki. Komandos - weteran - żyje sobie spokojnie na emeryturze w górach. Niestety byli koledzy porywają mu córkę, by zmusić komandosa do wykonania pewnej mokrej roboty. Oczywiście komandos, grany przez Schwarzeneggera, nie dość, że nie wykona zadania to jeszcze odbije córkę z rąk złych ludzi, zabijając po drodze jakieś dwa tysiące najemników, którzy nie mogli wykonać zadania powierzonego komandosowi, gdyż czekali na niego na sekretnej wyspie. Mogę to oglądać codziennie.
     . Wracając do Vernona. Generalnie wcześniej grywał w podłych serialach i dopiero rola Weza w Mad Maxie 2 przyniosła mu... uznanie w moich oczach. Bo przecież nie popularność. No może trochę popularności też, bo zaczął grywać w amerykańskich produkcjach takich jak Dziewczyna z Komputera, gdzie spotkał m. in. młodego Roberta Downeya Jr. i Billa Paxtona. Wszyscy zagrali w epizodach, a film był wyjątkowo głupi. Dlatego był dostępny na video, a potem w TVP i na Polsacie.
     W tym samym roku Wells wystąpił w pamiętnej roli Bennetta w filmie Commando. Commando to film do którego będę wracał często, gdyż zagrała tam cała plejada bohaterów siedemnastego planu. Najwyraźniej słaby scenariusz, beznadziejny reżyser i kompletnie nieudane dialogi to lep dla moich bohaterów. I na mnie też.
     Nie wiem czy pamiętacie, ale Bennett pół filmu chodzi po mieście wyspie w koszulce wyglądającej jak zbroja. Świetny styl na rycerza okrągłego stołu najprawdopodobniej maskował brzuszek Vernona, a przecież w ostatniej scenie musiał się zmierzyć z Arnoldem i pokazać na co go stać jako komandosa najemnika. Na końcu trwającej jakieś czterdzieści minut sceny walki Arnold zabija Wellsa rurą i mówi słynne na cały powiat i wyspę zabitych najemników słowa: Let off some steam, Bennett. Okazuje się, że były też inne wersje tej niezapomnianej (przeze mnie) sceny:

     Co było potem? Potem było nie najlepiej (czytaj wspaniale). Najlepszy był film Moto diabły, który dział się podczas wojny w Wietnamie (a jak!), a bohaterami byli żołnierze herleyowcy. A jaki był ich plan? Chcieli zgarnąć jakieś złoto z jaskini czy coś. Przeszkadzał im w tym Vernon jako zły dowódca legii cudzoziemskiej. Paranoja. Kto to pisał? To było takie dno, że lepiej oglądać Klan.
     Oprócz wyśmienitej i pamiętnej roli w moto myszach.... przepraszam. W moto diabłach były też seriale takie jak Knight Rider, T and T czy nudny jak najdłuższe ujęcie W labiryncie Hunter. Pamiętacie Huntera? Nie? To dobrze.
     Vernon wystąpił także w MacGyverze i za to go szanuje. Miał też epizod w Interkosmosie, ale go nie pamiętam. Za to warto zapamiętać jego spektakularną rolę w filmie "Elektroniczny człowiek" z 1990 roku. Już sam tytuł mówi, że będzie dobrze. I jest. Otóż okazuje się, że w przyszłości, kiedy większość ludzi przeniosła się do podziemi uciekając przed jakimś skażeniem (zawsze w przyszłości jest jakieś skażenie), ostatnią rozrywką jest niby narkotyk pod postacią czipa (w przyszłości zawsze jest jakiś niesamowity czip). Czip można podłączyć bezpośrednio do mózgu. Wow. Ostro grają. Jedna z bohaterek kradnie walizkę pełną czipów i ucieka z nią i z androidem pod ręką ( w przyszłości zawsze jest jakiś android) do Nowego Jorku. Kto ich goni? Oczywiście Vernon. Tym razem jest bardzo złym kryminalistą. Ciekawe czy ile razy można zagrać tą samą rolę? Najgorsze jest to, że powstała druga część tego filmu. Widocznie producenci chcieli stracić jeszcze więcej pieniędzy. Może to był Vinnie i Tony z nowojorskiej mafii, albo co? Tym razem Vernon wystąpił jako główny bohater.
     Ze znanych filmów warto wymienić jeszcze epizod w Fortecy z Christopherem Lambertem i serialu Power Rangers (bardzo mi przykro). Nowszych filmów nie komentuje.
     Na deser proponuje Moto Myszy Diabły z polskim lektorem z czasów ITI Home Video. Gdzie jest reżyser finałowej walki? Proszę wstać - należą się panu brawa!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz