Nie pamiętacie tej twarzy? Niemożliwe. Bill Duke to kwintesencja drugiego planu lat 80. i 90. Grał Cooke'a w Commando, żołnierza w Predatorze, złego kumpla Carradine'a w powtarzanym sześćset razy Ptaszku na uwięzi, szefa Jacksona w Action Jackson i kumpla Mewy Seagala w jakiejś szmirze z wczesnych lat 00. W Wikipedii napisali tak: Jeden z najbardziej charakterystycznych czarnoskórych aktorów, którego
specyficzny głos i wygląd sprawiają, że jego role na długo zapadają w
pamięci. Pięknie, sam bym tego lepiej nie ujął.
Ale zacznijmy od początku- oprócz epizodów w serialach typu Kojak czy Starsky i Hutch warto wspomnieć o jego roli Duane - Abdullaha w Myjni samochodowej. Ale ja go oczywiście zapamiętałem jako Cooka z Commando. Był tam zielonym beretem, a niestety Arnold jadał wówczas zielone berety na śniadanie:
Zaraz potem Duke pojawił się drużynie Schwarzeneggera i Weathersa w Predatorze, Ziemi poza prawem z Charlie Sheenem i jako szef komisariatu i przy okazji Weathersa w Action Jackson. Duke nie wiedzieć czemu często był obsadzany w roli szefów, a przecież tak świetnie radzi sobie jako czarny charakter. Dajmy na to w Ptaszku na uwięzi zagrał kumpla Davida Carradine'a. We dwóch chcą zabić poczciwego Mela Gibsona. Wszyscy widzieli to czterysta razy na Polsacie, więc nie ma co opowiadać dalej. Warto za to wspomnieć, że Duke zagrał też w filmie Zakonnica w przebraniu 2, ale nie oglądałem tego filmu, więc nic wam na ten temat nie powiem. Niestety nie można zejść poniżej pewnego poziomu. Oglądałem za to Plan Susan czyli klasyczną komedię pomyłek w reżyserii Johna Landisa (tak, to ten od Niespodziewanej zmiany miejsc i Szpiegów takich jak my). Komedia jak komedia, ale obsada była świetna: Nastassja Kinski, Dan Aykroyd, Billy Zane, Thomas Haden Church, Michael Biehn, Lara Flynn Boyle, no i Bill Duke jako detektyw, który nie wierzy w durnoty wygadywane przez Susan. Bill pojawił się także w Godzinie zemsty z Melem Gibsonem i w Mrocznej dzielnicy ze Stevenem Mewą Seagalem. Grał tam jego szefa, który w ostatniej chwili przychodzi głównemu bohaterowi na ratunek. Świetnie. Nowszych filmów nie komentuje, bo są gupie.
Jak zwykle na deser proponuje krótki filmik. Jak wiemy Cooke został zabity przez Arnolda. Bardzo nam było przykro z tego powodu, bo polubiliśmy Cooka. A jeszcze potem Arnold wziął jego wóz i go zepsuł i w ogóle był dla niego niemiły. Na szczęście obrażenia Cooka nie były tak groźne jak przypuszczał reżyser i chłop się wykurował, zupełnie jak Stefan Mewa Steven Seagal w filmie Wygrać ze śmiercią. A że Cooke się wkurzył ostro, to i zemsta była odpowiednia:
Chyba od Branscombe wszystko się zaczęło. Oglądałem filmy na video i w każdym z nich ten sam gość ubrany w sześćdziesiątkę piątkę dostawał po mordzie. Kto to jest? W 1990 nie było jeszcze internetu, więc pozostało mi szukać jego nazwiska w napisach końcowych. W kaskaderach ciągle powtarzało się jedno: Branscombe Richmond. Kurde, od kogo on nie dostawał po mordzie?
Niektórzy z was mogą go kojarzyć z serialu Renegat z Lorenzo Lamasem w roli głównej. Niestety, a może na szczęście, nie oglądałem tego badziewia. Może byłem już wtedy za stary na takie dzieła. Mnie interesowała kariera Branscombe jako człowieka do bicia.
Pierwszy raz go zobaczyłem w Commando. Dostał tam od Arnolda, miał pilnować samolotu czy czegoś takiego. Oczywiście zadania nie wykonał. Potem widziałem go w bardzo złym filmie Bohater i strach z Chuckiem Norrisem w roli głównej. Tym razem nasz czerwonoskóry bohater dostaje po głowie gdzieś na nabrzeżu. Nie wiele lepiej jest w Bondzie pt. Licencja na zabijanie. Tym razem Bondem jest Timothy Dalton, a Branscombe znów pojawia się jako chłopiec do bicia.
Naturalnie BR musiał także dostać po twarzy od samego Stevena Mewy Seagala, udało się to w filmie Wygrać ze śmiercią. W tym wypadku rola BR jest bardziej rozwinięta. Jego bohater ma nawet imię i nazwisko (Max Quentero) i wypowiada ze trzy kwestie. Zaraz potem Steven robi kilka ruchów ręką i jest po ptakach. BR miał także podobny epizod w filmie Broń doskonała, który po raz pierwszy zobaczyłem w pirackiej telewizji Top Canal. To były piękne czasy. Tym razem film był klasy B, albo nawet C, ale rola BR była jak zawsze pierwszorzędna - dostał po mordzie od samego Jeffa Speakmana. Kto to był? Nie wiem. Zagrał główną rolę chyba tylko w tym filmie. Grunt, że umiał karate. Warto jeszcze wspomnieć o roli Richmonda jako opryszka w knajpie z bilardem w filmie naszpikowanym akcją pt. Action Jackson z Carlem Weathersem w roli tytułowej. W sumie dostać od samego Apollo Creeda to zaszczyt.
Mam wymieniać dalej? Był także epizod w filmie Harley Davidson i Marlboro Man, ale ciekawsza była rola w Starciu w japońskiej dzielnicy, gdzie nasz bohater stanął przed głównymi bohaterami, tym razem Dolph Lundgren i Brandon Lee (z tych Lee), i ... stracił szybko przytomność. Generalnie można tak wymieniać jeszcze z pięć lat.
Powyższe zdjęcie nic nie wnosi do tego wpisu, zupełnie jak Branscombe do światowej kinematografii. Ale trzeba mu przyznać, że grywał dużo. Szczególnie w serialach, wymienię tylko te bardziej znane: Słoneczny patrol, MacGyver, Gliniarz i prokurator, Drużyna A, Hunter, Dzień za dniem, Mike Hammer, Riptide, Airwolf, Aniołki Charliego.
Na deser polecam hit zespołu Anal Cunt pod tytułem Branscombe Richmond. Myślę, że tekst mówi wszystko:
You're fucking awesome
You're my favorite actor
Your character is great
You fucking rule
Branscombe Richmond
You and lorenzo work great together
You've got cool jewelery
Your hairstyle couldn't be better
I wish i was you
Branscombe Richmond
I respect your native heritage
Your name is really cool
I'd love your hairdressers number
You couldn't possibly be cooler